Zamienił Ryjek siekierkę na kijek

By katalogerka

Rychu już pięciokrotnie zmieniał szkołę. W żadnej mu się nie wiodło. Teraz chodzi do zawodówki w Warszawie. Nową szkołę załatwił mu pan Polak, który jest kuzynem dyrektora szkoły. W nowej budzie już pierwszego dnia padł ofiarą starszych uczniów. Tak go w toalecie wysmarowali szminką Jadźki, że wyglądał jak świnia. I od razu przylgnęło do niego przezwisko Ryjek. Rychu czytał informacje o fali w szkole. Wiedział też, że najnowsze dane statystyczne nie odzwierciedlają w pełni tego zjawiska. W tej szkole odczuł to na własnej skórze. Pozostawiony sam sobie otworzył okno, by zaczerpnąć świeżego powietrza. Już nie wróci na lekcje języka angielskiego. „Szkolnictwo – to jeden wielki kicz” – pomyślał. Jego zawodówka przysposabiała do pracy kelnera, kucharza, piekarza i cukiernika. Nie bardzo to go interesowało, ale nie chciał znów zawieźć swojej matki. Początkowo z ochotą wgryzł się w zawiłe przepisy kulinarne, przestudiował niejedną książkę kucharską. Korzystając z komputera swojej ciotki, wiele informacji wyszukiwał w Internecie. Nawet zaczął przyswajać angielskie słówka. I jakoś mu szło. Zdobył uznanie belfrów, gdy opracował ciekawą reklamę francuskich ciasteczek. Najgorzej szło mu gotowanie. Miał problemy z przyprawami i  z użyciem odpowiedniej ilości i jakości warzyw i mięsa. Nauka szła mu coraz gorzej, aż w końcu postanowił rozglądać się za jakąś pracą. Na razie chodził do szkoły, ale postanowił z niej zrezygnować, gdy znajdzie pracę. Niestety nie odpowiadała mu żadna oferta pracy. Zarobki były za małe, jak na jego oczekiwania.
Na ulicy jego uwagę przyciągnęła kobieta o niebiańsko długich nogach. Wyglądała niezwykle atrakcyjnie. Postanowił iść za nią, choć do końca nie wiedział po co. Przy budynku szkoły tańca postanowił, że wyrwie jej torebkę. Łudził się, że jej zawartość pozwoli mu choć na częściową realizację swych marzeń.
Teraz siedząc w poprawczaku, patrząc w okno marzy o jakiejkolwiek szkole, o dawnym życiu. Nawet przez głowę mu nie przeszło, że atrakcyjna kobieta była na służbie, a jej koledzy policjanci zastawili pułapkę na dealera. Ale to on wpadł.
I w ten sposób zupełnie przyzwoite życie zamienił na piekło. Teraz dopiero doświadczył, co naprawdę znaczy zjawisko fali.  

Dodaj komentarz